Groups | Search | Server Info | Keyboard shortcuts | Login | Register [http] [https] [nntp] [nntps]
Groups > pl.comp.programming > #31694 > unrolled thread
| Started by | szykcech@gmail.com |
|---|---|
| First post | 2018-07-23 08:23 -0700 |
| Last post | 2018-07-27 21:38 +0200 |
| Articles | 20 on this page of 47 — 8 participants |
Back to article view | Back to pl.comp.programming
List do programistamag.pl szykcech@gmail.com - 2018-07-23 08:23 -0700
Re: List do programistamag.pl wąchacz, merdacz, dyndacz 'POPiS/EU <NOSPAMtestowanije@go2.pl> - 2018-07-23 20:13 +0200
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-23 14:32 -0700
Re: List do programistamag.pl szykcech@gmail.com - 2018-07-24 13:10 -0700
Re: [OT] List do programistamag.pl Sebastian Biały <heby@poczta.onet.pl> - 2018-07-24 22:52 +0200
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-25 01:50 -0700
Re: List do programistamag.pl szykcech@gmail.com - 2018-07-25 09:16 -0700
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-25 14:03 -0700
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-26 00:15 -0700
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-26 01:03 -0700
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-26 02:24 -0700
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-26 09:40 -0700
Re: List do programistamag.pl godek.maciek@gmail.com - 2018-07-27 02:14 -0700
Re: List do programistamag.pl Roman Tyczka <noemail@because.no> - 2018-07-27 11:35 +0200
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 20:36 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-27 12:26 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 22:16 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-28 03:44 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-28 18:33 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-28 15:10 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-29 08:58 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-30 03:46 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-30 16:00 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-30 13:46 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-31 09:09 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-31 01:45 -0700
Re: List do programistamag.pl Sebastian Biały <heby@poczta.onet.pl> - 2018-07-30 18:21 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-30 13:28 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-31 08:34 +0200
Re: List do programistamag.pl Sebastian Biały <heby@poczta.onet.pl> - 2018-08-08 01:51 +0200
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-31 08:25 +0200
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 20:24 +0200
Re: List do programistamag.pl Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> - 2018-07-27 12:32 -0700
Re: List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 22:55 +0200
Re: [OT] List do programistamag.pl Stregor <stregor@wytnij.to.gmail.com> - 2018-07-25 13:23 +0200
Re: [OT] List do programistamag.pl szykcech@gmail.com - 2018-07-25 08:13 -0700
Re: [OT] List do programistamag.pl Sebastian Biały <heby@poczta.onet.pl> - 2018-07-25 20:02 +0200
Re: [OT] List do programistamag.pl Roman Tyczka <noemail@because.no> - 2018-07-25 22:28 +0200
Re: [OT] List do programistamag.pl Roman Tyczka <noemail@because.no> - 2018-07-27 08:42 +0200
Re: [OT] List do programistamag.pl Stregor <stregor@wytnij.to.gmail.com> - 2018-07-27 09:44 +0200
Re:List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 20:03 +0200
[TOT] List do programistamag.pl wąchacz, merdacz, dyndacz 'POPiS/EU <NOSPAMtestowanije@go2.pl> - 2018-07-27 20:33 +0200
Re:[TOT] List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 20:47 +0200
Re: [TOT] List do programistamag.pl wąchacz, merdacz, dyndacz 'POPiS/EU <NOSPAMtestowanije@go2.pl> - 2018-07-27 20:57 +0200
Re: [TOT] List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 23:23 +0200
Re: [TOT] List do programistamag.pl wąchacz, merdacz, dyndacz 'POPiS/EU <NOSPAMtestowanije@go2.pl> - 2018-08-07 20:28 +0200
Re:List do programistamag.pl slawek <x.y@org.org> - 2018-07-27 21:38 +0200
Page 1 of 3 [1] 2 3 Next page →
| From | szykcech@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-23 08:23 -0700 |
| Subject | List do programistamag.pl |
| Message-ID | <3db2bab3-f98e-4bb9-aa0c-f0dab856ec36@googlegroups.com> |
Witam Zamieszczam poniżej treść listu do magazynu programistamag.pl pt: "Propozycja artykułu: procesory dokumentacji kodów źródłowych i tworzenia dokumentacji systemów informatycznych" Celem przedyskutowania tego tematu (bo może coś źle pojmuję, albo nie w pełni, albo czegoś wcale nie uwzględniam). Ten post adresuję głownie do czytelników pisma. pozdro Szyk Oto treść listu: W najnowszym numerze Programisty jest artykuł o... hmm... systemie Latex... Co jest z nim nie tak? Ano to, że to jest nie dzisiejsze podejście do tworzenia publikacji. Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie i generujemy programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, np. Html, Pdf, Doc, Ppt (prezentacje), Flash (np. do realizacji dostępu ekskluzywnego, czyli dla ograniczonego kręgu (płacących) odbiorców). W sumie to dość szokujące, że wydawnictwo programistyczne nie rozumie ducha czasów, choć samo musi się mierzyć z takimi problemami jak różne formaty docelowe dokumentacji (w tym wypadku czasopisma). Co ciekawe jest potrzeba tworzenia dokumentacji programistycznej bibliotek w formacie umożliwiającym wiele formatów docelowych. Jest tak, gdyż czymś oczywistym jest dokumentacja w Internecie (dostęp przez przeglądarkę) i na dysku (dostęp przez dedykowaną aplikację). To jest obecnie standard! I wiedza o dostępnych rozwiązaniach i ich mocnych i słabych stronach jest potrzebna. Sztandarowym rozwiązaniem jest Doxygen, w bibliotece Qt natomiast jest QDoc. Może są też inne poważne rozwiązania. Na pewno mają wady i zalety - i to należy wyłuskać i podać! Tak byśmy mogli TWORZYĆ ŚWIADOMIE profesjonalne rozwiązania! A nie jakieś pierdum-pierdum o tym, że jest jakiś Latex i można w nim używać znaczników do modyfikowania wyglądu - to widzę po samych skrenszotach! Ten artykuł nawet nie próbował podjąć tematu edytorów, bo autor bezradnie stwierdza: "W sumie to trudno powiedzieć który jest najlepszy..." - Jak nie ma miejsca na rzeczowy artykuł to nie wstawiajcie "zapchaj dziury" bo to kompromitacja, nawet mimo "lekkiego charakteru" numeru wakacyjnego! [[[ NAWIASEM MÓWIĄC: ]]] to powyższe jest moją opinią i możecie myśleć, że jestem stronniczy (i mielibyście rację bo obstaję przy swoich interesach). Dlatego radziłbym się pytać "praktykujących" programistów: 1. Czego by się chcieli dowiedzieć? (i na co nie mają czasu by "przewąchać temat") 2. Jakiej wiedzy im brakuje? (o co się potykają na co dzień) 3. Co robią na co dzień i z czego nie są zadowoleni? (bo czują, że można by lepiej, ale nie wiedzą jak) I proszę: nie piszcie mi, że wasz "expert" od C++ nie uznaje Qt, więc dla nas ona nie istnieje, bo to nie jest z M$, bo takie podejście Was odrealnia i w końcu Was załatwi. Piszę to, bo uważam, że magazyn o programowaniu jest bardzo potrzebny... I jak brakuje Wam rzetelnych autorów (a nawet gdyby wszyscy byli rzetelni) to waszym podstawowym obowiązkiem jest CIĄGŁE POSZUKIWANIE LEPSZYCH AUTORÓW - to powinien być element strategi ciągłego dążenia do nie możliwego - czyli do ideału i najwyższej jakości. Gdzie szukać?!? Ludzie wiedzą kto wyróżnia się w społeczności (scena, grupy dyskusyjne, fora, środowiska akademickie - tam też wielu ludzi pracuje w firmach na część etatu - więc nie są całkiem odrealnieni) i nie powinniście się ograniczać do autorów polskich (choć może jest to uzasadnione z przyczyn ekonomicznych - choć może i za wschodnią granicą są jacyś sensowni eksperci - w końcu Helion publikował ich książki i w dodatku ponoć Ruski mają najwyższą proporcję ludzi z wyższym wykształceniem - to musi dawać jakieś efekty!). W sumie nie wiem jaki sens jest publikowanie artykułów prezentujących "helo word" w różnych językach czyli po nowemu: "frame workach" gdzie te programy mają dla nie poznaki formę "wyświetl okno z kontrolkami" - przecież to jest banał (tak, tak, artykuł o Xwt z najnowszego numeru - w dodatku co to za "wieloplatfomowość" ograniczona do WinDos i MacOs). Potrzebne są informacje o sprawdzonych "scenariuszach użycia" w jakichś mniej banalnych projektach. Wydajność, bezpieczeństwo, współbieżność, modularność, rozszerzalność (skalowanie architektury). Choć nie jestem zwolennikiem technologii M$ to ukazanie silnych stron architektury .Net było by ciekawe - oraz jak wygląda na jego tle konkurencja (C++, C, Java, Delphi, Www). Skoro już jesteśmy przy sprawdzonych rozwiązaniach w praktycznych projektach. Przecież jest wiele dużych projektów Open Source (tak, tak, wiem, wiem to znowu nie M$...). Czy widzieliście tą stornę: http://aosabook.org/en/index.html ?!? Na niej są opisane prawdziwe projekty - ich mocne i słabe strony, to co się sprawdziło i co działa. To nie są dyrdymały i dywagacje - TO JEST PRAWDA!!! Nie mówię, że macie tłumaczyć te książki, ale może mogłyby być jakimś argumentem za daną technologią/rozwiązaniem?
[toc] | [next] | [standalone]
| From | wąchacz, merdacz, dyndacz 'POPiS/EU <NOSPAMtestowanije@go2.pl> |
|---|---|
| Date | 2018-07-23 20:13 +0200 |
| Message-ID | <pj55t1$72h$1@node2.news.atman.pl> |
| In reply to | #31694 |
o kurwa, 28 lat... ale macie zaskok... to bardzo ciekawe zagadnienie - jak TERAZ jebną dokumentację do kodu...
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-23 14:32 -0700 |
| Message-ID | <98119524-d4bc-4779-b34a-fbcb2777e871@googlegroups.com> |
| In reply to | #31694 |
W dniu poniedziałek, 23 lipca 2018 17:23:49 UTC+2 użytkownik szyk...@gmail.com napisał: > Witam > Zamieszczam poniżej treść listu do magazynu programistamag.pl pt: > "Propozycja artykułu: procesory dokumentacji kodów źródłowych i tworzenia dokumentacji systemów informatycznych" > > Celem przedyskutowania tego tematu (bo może coś źle pojmuję, albo nie w pełni, albo czegoś wcale nie uwzględniam). Ten post adresuję głownie do czytelników pisma. Kiedyś kupiłem kilka numerów (nie byłem zachwycony), ale pewnie brakuje mi kontekstu, bo chyba niezbyt dobrze zrozumiałem treść Twojego listu. > Oto treść listu: > W najnowszym numerze Programisty jest artykuł o... hmm... systemie Latex... Co jest z nim nie tak? Ano to, że to jest nie dzisiejsze podejście do tworzenia publikacji. Jeżeli idzie o publikacje akademickie, to w matematyce czy logice wszyscy publikują w LaTeXu, więc w tym sensie jest całkowicie dzisiejsze. > Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie W jakim formacie? > i generujemy programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, np. Html, Pdf, Doc, Ppt (prezentacje), Tak się właśnie robi w LaTeXu - piszesz dokument w formacie LaTeX i generujesz programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, zazwyczaj pdf, ps, dvi, czasem html albo rtf. > Co ciekawe jest potrzeba tworzenia dokumentacji programistycznej bibliotek w formacie umożliwiającym wiele formatów docelowych. Jest tak, gdyż czymś oczywistym jest dokumentacja w Internecie (dostęp przez przeglądarkę) i na dysku (dostęp przez dedykowaną aplikację). To jest obecnie standard! I wiedza o dostępnych rozwiązaniach i ich mocnych i słabych stronach jest potrzebna. Sztandarowym rozwiązaniem jest Doxygen, w bibliotece Qt natomiast jest QDoc. Może są też inne poważne rozwiązania. Na pewno mają wady i zalety - i to należy wyłuskać i podać! Tak byśmy mogli TWORZYĆ ŚWIADOMIE profesjonalne rozwiązania! Mnie osobiście najbardziej przypada do gustu texinfo, bo mogę wygodnie czytać dokumentację w terminalu, gdzie spędzam większość czasu. > A nie jakieś pierdum-pierdum o tym, że jest jakiś Latex i można w nim używać znaczników do modyfikowania wyglądu - to widzę po samych skrenszotach! Ten artykuł nawet nie próbował podjąć tematu edytorów, bo autor bezradnie stwierdza: "W sumie to trudno powiedzieć który jest najlepszy..." - Jak nie ma miejsca na rzeczowy artykuł to nie wstawiajcie "zapchaj dziury" bo to kompromitacja, nawet mimo "lekkiego charakteru" numeru wakacyjnego! > > [[[ NAWIASEM MÓWIĄC: ]]] > > to powyższe jest moją opinią i możecie myśleć, że jestem stronniczy (i mielibyście rację bo obstaję przy swoich interesach). Dlatego radziłbym się pytać "praktykujących" programistów: > > 1. Czego by się chcieli dowiedzieć? (i na co nie mają czasu by "przewąchać temat") > > 2. Jakiej wiedzy im brakuje? (o co się potykają na co dzień) > > 3. Co robią na co dzień i z czego nie są zadowoleni? (bo czują, że można by lepiej, ale nie wiedzą jak) > > I proszę: nie piszcie mi, że wasz "expert" od C++ nie uznaje Qt, więc dla nas ona nie istnieje, bo to nie jest z M$, bo takie podejście Was odrealnia i w końcu Was załatwi. Piszę to, bo uważam, że magazyn o programowaniu jest bardzo potrzebny... > > I jak brakuje Wam rzetelnych autorów (a nawet gdyby wszyscy byli rzetelni) to waszym podstawowym obowiązkiem jest CIĄGŁE POSZUKIWANIE LEPSZYCH AUTORÓW - to powinien być element strategi ciągłego dążenia do nie możliwego - czyli do ideału i najwyższej jakości. Niestety, wolny rynek tak nie działa. Jeżeli tyle pieniędzy od reklamodawców i czytelników (oraz oczywiście od UE), to nie mają żadnych dodatkowych obowiązków. Jak wspominałem, osobiście nie byłem zachwycony magazynem. Wygląda na to, że nie mają żadnej spójnej koncepcji, i że co miesiąc publikowane artykuły pochodzą z łapanki. Co do Twojej krytyki, nie jest tak, że się z nią nie zgadzam, ale co można zrobić to: - nawiązać z nimi współpracę - próbować stworzyć własne czasopismo - odpuścić sobie > Gdzie szukać?!? Ludzie wiedzą kto wyróżnia się w społeczności (scena, grupy dyskusyjne, fora, środowiska akademickie - tam też wielu ludzi pracuje w firmach na część etatu - więc nie są całkiem odrealnieni) Jeśli przyjrzysz się profilom autorów, to z łatwością dostrzeżesz, że pisze tam wiele osób ze środowisk akademickich albo takich, które pracują w firmach czy udzielają się w środowiskach scenowych. (Przynajmniej tak było tych kilka lat temu, kiedy jeszcze mi się to zdarzało kupować) > i nie powinniście się ograniczać do autorów polskich (choć może jest to uzasadnione z przyczyn ekonomicznych - choć może i za wschodnią granicą są jacyś sensowni eksperci - w końcu Helion publikował ich książki i w dodatku ponoć Ruski mają najwyższą proporcję ludzi z wyższym wykształceniem - to musi dawać jakieś efekty!). Kiedyś jak byłem na wakacjach na Krymie, kupiłem sobie jeden numer magazynu "haker" (xakep.ru). Niestety, moja zdolność odszyfrowywania bukw jest raczej ograniczona, ale odniosłem wrażenie, że artykuły były raczej na wysokim poziomie. Kilka z nich było napisanych przez Krisa Kaspersky'ego. > W sumie nie wiem jaki sens jest publikowanie artykułów prezentujących "helo word" w różnych językach czyli po nowemu: "frame workach" gdzie te programy mają dla nie poznaki formę "wyświetl okno z kontrolkami" - przecież to jest banał (tak, tak, artykuł o Xwt z najnowszego numeru - w dodatku co to za "wieloplatfomowość" ograniczona do WinDos i MacOs). Potrzebne są informacje o sprawdzonych "scenariuszach użycia" w jakichś mniej banalnych projektach. Wydajność, bezpieczeństwo, współbieżność, modularność, rozszerzalność (skalowanie architektury). Choć nie jestem zwolennikiem technologii M$ to ukazanie silnych stron architektury .Net było by ciekawe - oraz jak wygląda na jego tle konkurencja (C++, C, Java, Delphi, Www). Z tego co się orientuję, magazyn Programista stanowi medium pomiędzy autorami a czytelnikami. Podejrzewam, że gdybyś wysłał do nich rzetelnie napisany artykuł na te tematy, to by go opublikowali. Znam kilka osób, które tak zrobiły. (Nb za 3 miesiące ma się ukazać mój felieton w magazynie PSX Extreme) > Skoro już jesteśmy przy sprawdzonych rozwiązaniach w praktycznych projektach. Przecież jest wiele dużych projektów Open Source (tak, tak, wiem, wiem to znowu nie M$...). Czy widzieliście tą stornę: > > http://aosabook.org/en/index.html ?!? Na niej są opisane prawdziwe projekty - ich mocne i słabe strony, to co się sprawdziło i co działa. To nie są dyrdymały i dywagacje - TO JEST PRAWDA!!! Nie mówię, że macie tłumaczyć te książki, ale może mogłyby być jakimś argumentem za daną technologią/rozwiązaniem? Hmm. "Prawda". Mocne słowo.
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | szykcech@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-24 13:10 -0700 |
| Message-ID | <7e1e5afe-8081-48ed-bdf6-60cbdb45db9b@googlegroups.com> |
| In reply to | #31696 |
> > Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie > > W jakim formacie? Tego właśnie chciałbym się dowiedzieć. Bo jedynie "czuję że tak powinno być" ale jeszcze nie wiem jak to się wykonuje... > > i generujemy programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, np. Html, Pdf, Doc, Ppt (prezentacje), > > Tak się właśnie robi w LaTeXu - piszesz dokument w formacie LaTeX > i generujesz programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, > zazwyczaj pdf, ps, dvi, czasem html albo rtf. A co z formatem Flash? Abo jest jakaś inna alternatywa by zrealizować "ograniczony, cyfrowy dostęp" do treści dokumentu generwanego z Latexa?!? > > Co ciekawe jest potrzeba tworzenia dokumentacji programistycznej bibliotek w formacie umożliwiającym wiele formatów docelowych. Jest tak, gdyż czymś oczywistym jest dokumentacja w Internecie (dostęp przez przeglądarkę) i na dysku (dostęp przez dedykowaną aplikację). To jest obecnie standard! I wiedza o dostępnych rozwiązaniach i ich mocnych i słabych stronach jest potrzebna. Sztandarowym rozwiązaniem jest Doxygen, w bibliotece Qt natomiast jest QDoc. Może są też inne poważne rozwiązania. Na pewno mają wady i zalety - i to należy wyłuskać i podać! Tak byśmy mogli TWORZYĆ ŚWIADOMIE profesjonalne rozwiązania! > > Mnie osobiście najbardziej przypada do gustu texinfo, bo > mogę wygodnie czytać dokumentację w terminalu, gdzie spędzam > większość czasu. Tak! Dokładnie jest to 3 przypadek o którym zpomniałem! Dokumentacja trybie tekstowym - to też jest bardzo potrzebne. Problemem tu są archaiczne interfejsy programów. > Niestety, wolny rynek tak nie działa. Jeżeli tyle pieniędzy od > reklamodawców i czytelników (oraz oczywiście od UE), to nie mają żadnych > dodatkowych obowiązków. Właśnie wolny rynek może ich załatwić jeśli nie będą "się dwoić i troić"... > Jak wspominałem, osobiście nie byłem zachwycony magazynem. > Wygląda na to, że nie mają żadnej spójnej koncepcji, i że co miesiąc > publikowane artykuły pochodzą z łapanki. > Co do Twojej krytyki, nie jest tak, że się z nią nie zgadzam, > ale co można zrobić to: > - nawiązać z nimi współpracę Nie mam wystarczającego doświadczenia ani możliwości... > - próbować stworzyć własne czasopismo Jeszcze nie teraz... I nie "bez tematu" ani nie "bez misji" - bo mam takie wrażenie jeśli chodzi o Programistę... > - odpuścić sobie Ten kto nie próbuje zmieniać świata i siebie jest zerem i zostanie potępiony... Ja najpierw zmieniam siebie, ale też mam pomysły jak zmienić Polskę. Szczegóły na moich stronach: http://szyk.jcom.pl/ http://szyk.free.of.pl/ http://szykcech.cba.pl/ http://szyk.000webhostapp.com/ http://www.geocities.ws/szyk/ http://szyk.wex.pl/ > > Gdzie szukać?!? Ludzie wiedzą kto wyróżnia się w społeczności (scena, grupy dyskusyjne, fora, środowiska akademickie - tam też wielu ludzi pracuje w firmach na część etatu - więc nie są całkiem odrealnieni) > > Jeśli przyjrzysz się profilom autorów, to z łatwością dostrzeżesz, > że pisze tam wiele osób ze środowisk akademickich albo takich, które > pracują w firmach czy udzielają się w środowiskach scenowych. > (Przynajmniej tak było tych kilka lat temu, kiedy jeszcze mi się > to zdarzało kupować) W sumie racja. Tyle, że mam wrażenie, że Linux Magazine ma bardziej światowe podejście do publikowanych treści - tam ciekawe treści wychodzą im jakoś tak lekko i naturalnie - tego nie widzę w Programiście... > > W sumie nie wiem jaki sens jest publikowanie artykułów prezentujących "helo word" w różnych językach czyli po nowemu: "frame workach" gdzie te programy mają dla nie poznaki formę "wyświetl okno z kontrolkami" - przecież to jest banał (tak, tak, artykuł o Xwt z najnowszego numeru - w dodatku co to za "wieloplatfomowość" ograniczona do WinDos i MacOs). Potrzebne są informacje o sprawdzonych "scenariuszach użycia" w jakichś mniej banalnych projektach. Wydajność, bezpieczeństwo, współbieżność, modularność, rozszerzalność (skalowanie architektury). Choć nie jestem zwolennikiem technologii M$ to ukazanie silnych stron architektury .Net było by ciekawe - oraz jak wygląda na jego tle konkurencja (C++, C, Java, Delphi, Www). > > Z tego co się orientuję, magazyn Programista stanowi medium pomiędzy > autorami a czytelnikami. Podejrzewam, że gdybyś wysłał do nich > rzetelnie napisany artykuł na te tematy, to by go opublikowali. > Znam kilka osób, które tak zrobiły. Niestety nie mam doświadczenia. A wypisywanie głupot to nie w moim stylu. Ja się zraziłem do "badaczy" bajających potem w książkach na tematy jakie widzieli tylko raz i to przez krótki czas. > (Nb za 3 miesiące ma się ukazać mój felieton w magazynie PSX Extreme) Gratuluję! Tak trzymać! > > Skoro już jesteśmy przy sprawdzonych rozwiązaniach w praktycznych projektach. Przecież jest wiele dużych projektów Open Source (tak, tak, wiem, wiem to znowu nie M$...). Czy widzieliście tą stornę: > > > > http://aosabook.org/en/index.html ?!? Na niej są opisane prawdziwe projekty - ich mocne i słabe strony, to co się sprawdziło i co działa. To nie są dyrdymały i dywagacje - TO JEST PRAWDA!!! Nie mówię, że macie tłumaczyć te książki, ale może mogłyby być jakimś argumentem za daną technologią/rozwiązaniem? > > Hmm. "Prawda". Mocne słowo. Mój tok rozumowania jest taki: zaprojektwano -> zakodowano -> przetestwano i zoptymalizoano -> działa -> więc jest to prawda, bo sprawdza się w praktyce!
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Sebastian Biały <heby@poczta.onet.pl> |
|---|---|
| Date | 2018-07-24 22:52 +0200 |
| Subject | Re: [OT] List do programistamag.pl |
| Message-ID | <pj83ij$so4$1@node2.news.atman.pl> |
| In reply to | #31697 |
On 7/24/2018 10:10 PM, szykcech@gmail.com wrote: > Szczegóły na moich stronach: <bullshit warning=on> [...] prowadzić intensywne prace nad magnokraftami kolejnych dwóch generacji. Wg deklaracji UFO ich reakcją na opracowanie magnokraftu było by wzniecenie III wojny światowej. [...] Do dalszych podróży będzie trzeba opracować magnokrafty teleportacyjne (2 i 3 generacji). One już nie będą wymagały zewnętrznych źródeł zasilania. [...] baterie telekinetyczne [...] Nowe metody leczenia falami telepatycznymi [...] telepatyczny interfejs realizujący pamięć absolutną [...] To maskowanie ma postać niewidzialnej kuli pola telepatycznego wzbudzanego w określonej odległości od chronionego obiektu [...] Chociaż UFO maskuje się cały czas, no ale oni są źli (tz. niemoralni). Dodatkowo można wspomnieć, że moralne cywilizacje maskują telepatycznie także swoją aktywność seksualną [...] Generowanie idealnej aury [...] </bullshit warning=off>
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-25 01:50 -0700 |
| Message-ID | <e90edcd9-fc5c-45dd-8a95-39a4164ac47b@googlegroups.com> |
| In reply to | #31697 |
W dniu wtorek, 24 lipca 2018 22:10:12 UTC+2 użytkownik szyk...@gmail.com napisał: > > > Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie > > > > W jakim formacie? > > Tego właśnie chciałbym się dowiedzieć. Bo jedynie "czuję że tak powinno być" ale jeszcze nie wiem jak to się wykonuje... W ogóle nie rozumiem. Czujesz, że jak powinno być? LaTeX to jest format oparty na tekście. Ma tę zaletę, że da się go pisać i czytać w zwykłych edytorach tekstowych, co dla mnie było wygodne, jak pisałem swój "Pamphlet against R" i pracę magisterską, bo mogłem to robić w terminalu przez ssh na uczelnianym serwerze. Terminal i ssh to moim zdaniem dość archaiczne technologie, ale do tej pory nie znalazłem dla nich dobrej alternatywy. Jeżeli jednak idzie o LaTeXa, to istnieją dobre narzędzia graficzne pozwalające na edytowanie dokumentu bez pisania plików tekstowych. Osobiście przypadł mi do gustu program LyX. Słyszałem też o programie TeXmacs, ale jakoś nie zdołałem się z nim zaprzyjaźnić. > > > i generujemy programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, np. Html, Pdf, Doc, Ppt (prezentacje), > > > > Tak się właśnie robi w LaTeXu - piszesz dokument w formacie LaTeX > > i generujesz programem lub skryptem wersję w danym formacie docelowym, > > zazwyczaj pdf, ps, dvi, czasem html albo rtf. > > A co z formatem Flash? Abo jest jakaś inna alternatywa by zrealizować "ograniczony, cyfrowy dostęp" do treści dokumentu generwanego z Latexa?!? To, o czym mówisz, to kwestia dystrybucji. Ja się na tym nie znam, bo zagadnienie ograniczania ludziom dostępu do treści nigdy nie była dla mnie interesująca, ale zważywszy na wszędobylskość LaTeXa sądzę, że wiele wydawnictw ma jakieś swoje rozwiązania. Przy tej okazji może warto wspomnieć ciekawostkę, że oryginalna implementacja systemu TeX autorstwa Donalda Knutha jest również najsłynniejszym programem realizującym jego koncepcję "programowania piśmiennego" (literate programming), polegającego na tym, że autor skupia się przede wszystkim na tym, żeby program był zrozumiały dla czytelnika, a dopiero w drugiej kolejności - żeby był wykonywalny. > > Niestety, wolny rynek tak nie działa. Jeżeli tyle pieniędzy od > > reklamodawców i czytelników (oraz oczywiście od UE), to nie mają żadnych > > dodatkowych obowiązków. > > Właśnie wolny rynek może ich załatwić jeśli nie będą "się dwoić i troić"... Kupowałem wydania magazynu "Programista" w okolicach roku 2012. Od tamtej pory minęło 6 lat, a oni nadal są na rynku. > > Jak wspominałem, osobiście nie byłem zachwycony magazynem. > > Wygląda na to, że nie mają żadnej spójnej koncepcji, i że co miesiąc > > publikowane artykuły pochodzą z łapanki. > > Co do Twojej krytyki, nie jest tak, że się z nią nie zgadzam, > > ale co można zrobić to: > > - nawiązać z nimi współpracę > > Nie mam wystarczającego doświadczenia ani możliwości... > > > - próbować stworzyć własne czasopismo > > Jeszcze nie teraz... I nie "bez tematu" ani nie "bez misji" - bo mam takie wrażenie jeśli chodzi o Programistę... W moim odczuciu ich misją jest tworzenie medium, w którym programiści mogliby się wymieniać ideami, a przy okazji promować siebie i "swoją osobistą markę" wśród innych programistów. Nie wydaje mi się, żeby mieli przy tym jakąś konkretną ideologę, ale też nie sądzę, żeby to było czymś złym. > > - odpuścić sobie > > Ten kto nie próbuje zmieniać świata i siebie jest zerem i zostanie potępiony... Potępiony przez kogo? Moim zdaniem idea "zmiany dla zmiany" jest równie głupia, co niebezpieczna. Jeżeli ktoś czuje, że coś mu w tym świecie nie gra, albo ma jakiś ciekawy pomysł, który jego zdaniem mógłby coś zmienić na lepsze, to jasne, niech próbuje. A jeżeli komuś jest dobrze tak jak jest, to dlaczego miałby cokolwiek zmieniać? (Zresztą zmiana jest czymś fundamentalnie nieuniknionym. Jak pisał Montaigne, "stałość nawet nie jest niczym innym jak najbardziej powolną zmianą") > Ja najpierw zmieniam siebie, ale też mam pomysły jak zmienić Polskę. Szczegóły na moich stronach: > http://szyk.jcom.pl/ > http://szyk.free.of.pl/ > http://szykcech.cba.pl/ > http://szyk.000webhostapp.com/ > http://www.geocities.ws/szyk/ > http://szyk.wex.pl/ OK, to może zacznijmy od zmieniania siebie - co do tej pory udało Ci się zmienić? Co jeszcze zostało do zmiany? > W sumie racja. Tyle, że mam wrażenie, że Linux Magazine ma bardziej światowe podejście do publikowanych treści - tam ciekawe treści wychodzą im jakoś tak lekko i naturalnie - tego nie widzę w Programiście... Ja też nie. Dlatego nie kupuję. > > Z tego co się orientuję, magazyn Programista stanowi medium pomiędzy > > autorami a czytelnikami. Podejrzewam, że gdybyś wysłał do nich > > rzetelnie napisany artykuł na te tematy, to by go opublikowali. > > Znam kilka osób, które tak zrobiły. > > Niestety nie mam doświadczenia. A wypisywanie głupot to nie w moim stylu. W takim razie o co chodzi z tymi UFO i magnokraftami? > Ja się zraziłem do "badaczy" bajających potem w książkach na tematy jakie widzieli tylko raz i to przez krótki czas. To, co wiemy, zawsze będzie tylko maleńką kroplą w bezkresnym oceanie naszej ignorancji. > > (Nb za 3 miesiące ma się ukazać mój felieton w magazynie PSX Extreme) > > Gratuluję! Tak trzymać! Dzięki :) Jak się pojawi to może dam tu znać. > > > Skoro już jesteśmy przy sprawdzonych rozwiązaniach w praktycznych projektach. Przecież jest wiele dużych projektów Open Source (tak, tak, wiem, wiem to znowu nie M$...). Czy widzieliście tą stornę: > > > > > > http://aosabook.org/en/index.html ?!? Na niej są opisane prawdziwe projekty - ich mocne i słabe strony, to co się sprawdziło i co działa. To nie są dyrdymały i dywagacje - TO JEST PRAWDA!!! Nie mówię, że macie tłumaczyć te książki, ale może mogłyby być jakimś argumentem za daną technologią/rozwiązaniem? > > > > Hmm. "Prawda". Mocne słowo. > > Mój tok rozumowania jest taki: zaprojektwano -> zakodowano -> przetestwano i zoptymalizoano -> działa -> więc jest to prawda, bo sprawdza się w praktyce! Dość prostolinijny tok rozumowania. Z mojego doświadczenia, zrobienie czegoś, co "działa", raczej nie jest wielkim wyzwaniem. Wyzwaniem jest raczej zrobienie czegoś, co: 1. jest użyteczne dla ludzi 2. jest podatne na zmiany/łatwe w utrzymaniu Jest sporo głośnych historii o projektach, które realizują (1), ale (2) powodowało, że biznesy w końcu upadały. Z drugiej strony pewnie jakieś 99,9% projektów open-source realizuje (2), ale nie (1).
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | szykcech@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-25 09:16 -0700 |
| Message-ID | <ba889c48-baa9-4af3-bd8d-11454e8737a4@googlegroups.com> |
| In reply to | #31699 |
> > > > Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie > > > > > > W jakim formacie? > > > > Tego właśnie chciałbym się dowiedzieć. Bo jedynie "czuję że tak powinno być" ale jeszcze nie wiem jak to się wykonuje... > > W ogóle nie rozumiem. Czujesz, że jak powinno być? Chodzi o to, że miałem "kontakt" z książką "Adnotated C++": http://www.icce.rug.nl/documents/cplusplus/ I ona jest pisana (oprócz tego, że po angielsku) w jakimś tekstowym systemie składu tekstu i właśnie ten system zapewnia wiele formatów docelowych. I dlatego napisałem, że czuję, że tak powinno być: Piszę w formacie ogólnym i generuję dokumentację w: a) html, b) info, c) qdoc e) pdf i ew. w innych. > LaTeX to jest format oparty na tekście. Ma tę zaletę, > że da się go pisać i czytać w zwykłych edytorach tekstowych, Wiem o tym i wiem też, że to wielki plus. Inne podejście odpada, bo narzędzia konsolowe do plików binarnych były by nie przydatne. > Terminal i ssh to moim zdaniem dość archaiczne technologie, ale > do tej pory nie znalazłem dla nich dobrej alternatywy. Ssh to raczej wół roboczy, niż sklerociały dziadek. Jest powszechnie używany do deweloperki na wbudowanych systemach z Linux-ami. Nawet pracuję przy takich projektach. > > A co z formatem Flash? Abo jest jakaś inna alternatywa by zrealizować "ograniczony, cyfrowy dostęp" do treści dokumentu generwanego z Latexa?!? > > To, o czym mówisz, to kwestia dystrybucji. Ja się na tym nie znam, > bo zagadnienie ograniczania ludziom dostępu do treści nigdy nie była > dla mnie interesująca, ale zważywszy na wszędobylskość LaTeXa sądzę, > że wiele wydawnictw ma jakieś swoje rozwiązania. No widzisz, Ty tego nie potrzebujesz, a wydawnictwo które chce mieć wersje cyfrowe swoich pism a jednocześnie zabezpieczać się przed nielegalnym kopiowaniem musi mieć jakiś sposób na bezpieczne osadzanie swoich treści w przeglądarkach (bo raczej nad dystrybucją samych plików nie zapanuje się - choć w sumie nie wiem jakie są dziś zabezpieczenia takich formatów jak Epub). > > Właśnie wolny rynek może ich załatwić jeśli nie będą "się dwoić i troić"... > > Kupowałem wydania magazynu "Programista" w okolicach roku 2012. Od tamtej > pory minęło 6 lat, a oni nadal są na rynku. Pytanie jest takie: Ilu ludzi kupuje to pismo bo nie ma nic innego na temat profesjonalnego (?) programowania. (Jest Linux Magazine, ale on raczej nie jest orientowany wyłącznie dla programistów). > > > - odpuścić sobie > > > > Ten kto nie próbuje zmieniać świata i siebie jest zerem i zostanie potępiony... > > Potępiony przez kogo? Hm... Nie wiesz?... Od urodzenia do śmierci oceniają Cię ci którzy Cię otaczają... Dlaczego nie mieli by tego robić kosmici? Jest na Ziemi wiedza o (nieuchronnej) perspektywie czegoś takiego jak Sąd Ostateczny nad każdym zmarłym cżłowiekiem. Moim zdaniem to nie bajki... Kryteria trochę ryją beret... przyznaję... > Moim zdaniem idea "zmiany dla zmiany" jest równie głupia, co niebezpieczna. Źle się wyraziłem. Mi chodzi o zmiany w sensie postępu i dążeniu ku doskonałości w zakresie osobistym jaki społecznym. To moje uogólnienie wzięło się z tego, że na Ziemi prawie wszystko jest na odwrót niż powinno być. > A jeżeli komuś jest dobrze tak jak jest, to dlaczego miałby cokolwiek > zmieniać? (Zresztą zmiana jest czymś fundamentalnie nieuniknionym. Jak > pisał Montaigne, "stałość nawet nie jest niczym innym jak najbardziej > powolną zmianą") Trochę szersze spojrzenie: Zmiana nie jest wcale czymś oczywistym w kategoriach kosmicznych. My żyjemy w czasach gdy cywilizacja się rozwija (szczególnie w zakresie elektroniki i informatyki). To widać jeśli się spojrzy na komputery z przed 30 lat i na dzisiejsze - ja mam wrażenie, że te urządzenia po woli stają się dojrzałe. Myślę, że w pewnym momencie (może jeszcze za mojego życia) Intel ogłosi, że już nic nie jest w stanie ulepszyć w swoich 100 rdzeniowych 10GHz prockach, bo doszedł do granic fizycznych. I to będzie znak, że rozwój cywilizacji powoli hamuje. Tym nie mniej obszarów do badań i rozwoju jest na razie dość... Z tego co wiem supercywilizacje kosmiczne rozwijają się tylko w bardzo wąskich specjalistycznych tematach, gdyż wszelkie technologie dnia codziennego mają rozwinięte do absurdalnej super-jakości i nie ma sensu dalsze zajmowanie się nimi. Podobnie perfekcyjnie mają zorganizowane społeczeństwa - tam nawet przywódcy nie muszą się zmieniać, bo ultra-inteligentni i ultra-wykształceni liderzy dzięki urządzeniom do odmładzania mogą ciągle wygrywać konkursy na liderów (tak! tak! konkursy a nie idiotyczne wybory - to jedna z tych istotnych różnic) > > Ja najpierw zmieniam siebie, ale też mam pomysły jak zmienić Polskę. Szczegóły na moich stronach: > > http://szyk.jcom.pl/ > > http://szyk.free.of.pl/ > > http://szykcech.cba.pl/ > > http://szyk.000webhostapp.com/ > > http://www.geocities.ws/szyk/ > > http://szyk.wex.pl/ > > OK, to może zacznijmy od zmieniania siebie - co do tej pory udało > Ci się zmienić? Co jeszcze zostało do zmiany? Sporo już się udało i bardzo szkoda, że wiele postępowych wdrożeń jest o jakieś 20 lat za późno. No ale wcześniej nie był wiedzy, nie było ciśnienia, nie było doświadczeń, nie było inspiracji, nie było nic tylko wszechobecna niemoc i miernota... Sporo zrobiłem i sporo jeszcze chcę zrobić. Ale to już całkiem OT. > > > Z tego co się orientuję, magazyn Programista stanowi medium pomiędzy > > > autorami a czytelnikami. Podejrzewam, że gdybyś wysłał do nich > > > rzetelnie napisany artykuł na te tematy, to by go opublikowali. > > > Znam kilka osób, które tak zrobiły. > > > > Niestety nie mam doświadczenia. A wypisywanie głupot to nie w moim stylu. > > W takim razie o co chodzi z tymi UFO i magnokraftami? Jeśli nie masz problemu z Ufo, nie chcesz latać po kosmosie i skakać w czasie - to możesz te tematy pominąć... > > Ja się zraziłem do "badaczy" bajających potem w książkach na tematy jakie widzieli tylko raz i to przez krótki czas. > > To, co wiemy, zawsze będzie tylko maleńką kroplą w bezkresnym oceanie > naszej ignorancji. No widzisz... Człowiek wychodzi z ciemności słaby - jego zadanie to dotrzeć do światłości i podporządkować sobie świat, a nawet jakąś część kosmosu (tylko część - żeby nie było, że nawołuję do buntu przeciw Bogu). Faktem jest, że człowiek z Ziemi jest w znacznym stopniu ignorantem. Ważne jest jednak to by nad tym pracować. I zrozumiałe jest to, że od czegoś trzeba zacząć. Ja po prostu mówię, że siedzenie całymi dniami przed Tv to idiotyzm, ograniczanie się jedynie do sfery materialnej (budowanie domu, uprawianie ogródka/działki, robienie przetworów i gotowanie, robienie zakupów, dbanie o czystoś swoją i dzieci, sprzątanie) choć potrafi wypełnić cały dzień, to jest idiotyzmem nr 2. Bo człowiek jest przede wszystkim intelektem i tylko dla inspiracji został osadzony w świecie fizycznym w ludzkim ciele. Świat fizyczny dostarcza problemów do rozwiązania - zadaniem człowieka jest rozwiązanie tych problemów (ponoć każdy problem ma wbudowane rozwiązanie - tyle, że to rozwiązanie nie może być warunkowane) > > > > Skoro już jesteśmy przy sprawdzonych rozwiązaniach w praktycznych projektach. Przecież jest wiele dużych projektów Open Source (tak, tak, wiem, wiem to znowu nie M$...). Czy widzieliście tą stornę: > > > > > > > > http://aosabook.org/en/index.html ?!? Na niej są opisane prawdziwe projekty - ich mocne i słabe strony, to co się sprawdziło i co działa. To nie są dyrdymały i dywagacje - TO JEST PRAWDA!!! Nie mówię, że macie tłumaczyć te książki, ale może mogłyby być jakimś argumentem za daną technologią/rozwiązaniem? > > > > > > Hmm. "Prawda". Mocne słowo. > > > > Mój tok rozumowania jest taki: zaprojektwano -> zakodowano -> przetestwano i zoptymalizoano -> działa -> więc jest to prawda, bo sprawdza się w praktyce! > > Dość prostolinijny tok rozumowania. > > Z mojego doświadczenia, zrobienie czegoś, co "działa", raczej nie jest > wielkim wyzwaniem. Wyzwaniem jest raczej zrobienie czegoś, co: > 1. jest użyteczne dla ludzi > 2. jest podatne na zmiany/łatwe w utrzymaniu Tu się częściowo nie zgodzę. Zbudowanie czegoś co działa zawsze jest wyzwaniem. Natomiast zrobienie takiego rozwiązania które było by dziełem sztuki to wyzwanie godne mistrzów. Wg moich szacunków ilość pracy przy rozwiązaniu mistrzowskim a zrobionym i działającym byle jak to ok 5x więcej pracy przy tym pierwszym. Bo ilość szczegółów w mistrzowskim rozwiązaniu jest kilkukrotnie większa niż w partackim. I dotyczy to w zasadzie każdego etapu: projektowania modułowego i obiektowego opartego na systemie pluginów (zamiast po prostu byle jak w czystym monolitycznym i proceduralnym C), systemu dokumentacji (zamiast jego braku), tłumaczeń (zamiast jakiś dziwnych rozwiązań w stylu tabelka w bazie danych), testowania automatycznego (zamiast oceny "na oko"), dystrybucji paczek (zamiast dystrybucji obrazów całych partycji). > Jest sporo głośnych historii o projektach, które realizują (1), > ale (2) powodowało, że biznesy w końcu upadały. Z drugiej strony > pewnie jakieś 99,9% projektów open-source realizuje (2), ale nie (1). Zarówno w rozwiązaniach komercyjnych jak i w Wolnym Oprogramowaniu zdarzają się mniej lub bardziej udane projekty i to jest oczywiste. Ja natomiast mówię, że warto popularyzować wiedzę o tych otwartoźrółowych programach (i systemach) które ewidentnie są dziełami sztuki i to samo przyświecało twórcom tego portalu: http://aosabook.org/en/index.html
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-25 14:03 -0700 |
| Message-ID | <a0ccd1b1-5952-4903-ab0e-7807d3b67446@googlegroups.com> |
| In reply to | #31705 |
W dniu środa, 25 lipca 2018 18:16:54 UTC+2 użytkownik szyk...@gmail.com napisał: > > > > > Jakie jest podejście współczesne? Ano takie, że piszemy dokument w danym formacie > > > > > > > > W jakim formacie? > > > > > > Tego właśnie chciałbym się dowiedzieć. Bo jedynie "czuję że tak powinno być" ale jeszcze nie wiem jak to się wykonuje... > > > > W ogóle nie rozumiem. Czujesz, że jak powinno być? > > Chodzi o to, że miałem "kontakt" z książką "Adnotated C++": > http://www.icce.rug.nl/documents/cplusplus/ > I ona jest pisana (oprócz tego, że po angielsku) w jakimś tekstowym systemie składu tekstu i właśnie ten system zapewnia wiele formatów docelowych. I dlatego napisałem, że czuję, że tak powinno być: > Piszę w formacie ogólnym i generuję dokumentację w: a) html, b) info, c) qdoc e) pdf i ew. w innych. Wygląda mi na to, że ten format .yo jest transformowany do LaTeXa, i dopiero z niego przekształcany do dalszych formatów. Nieszczególnie mnie to interesuje, ale gdyby mnie interesowało, to po prostu zapytałbym autora o szczegóły. > > To, o czym mówisz, to kwestia dystrybucji. Ja się na tym nie znam, > > bo zagadnienie ograniczania ludziom dostępu do treści nigdy nie była > > dla mnie interesująca, ale zważywszy na wszędobylskość LaTeXa sądzę, > > że wiele wydawnictw ma jakieś swoje rozwiązania. > > No widzisz, Ty tego nie potrzebujesz, a wydawnictwo które chce mieć wersje cyfrowe swoich pism a jednocześnie zabezpieczać się przed nielegalnym kopiowaniem musi mieć jakiś sposób na bezpieczne osadzanie swoich treści w przeglądarkach (bo raczej nad dystrybucją samych plików nie zapanuje się - choć w sumie nie wiem jakie są dziś zabezpieczenia takich formatów jak Epub). No jasne. Są firmy, które robią takie rzeczy. Rzeczywiście często korzystają z Flasha czy innego Silverlighta. > > > Właśnie wolny rynek może ich załatwić jeśli nie będą "się dwoić i troić"... > > > > Kupowałem wydania magazynu "Programista" w okolicach roku 2012. Od tamtej > > pory minęło 6 lat, a oni nadal są na rynku. > > Pytanie jest takie: Ilu ludzi kupuje to pismo bo nie ma nic innego na temat profesjonalnego (?) programowania. (Jest Linux Magazine, ale on raczej nie jest orientowany wyłącznie dla programistów). Nie wiem, czy to ciekawe pytanie. Jak ktoś chce się rozwijać programistycznie i nie zna angielskiego, to powinien zacząć od nauki tego języka. > > > > - odpuścić sobie > > > > > > Ten kto nie próbuje zmieniać świata i siebie jest zerem i zostanie potępiony... > > > > Potępiony przez kogo? > > Hm... Nie wiesz?... Od urodzenia do śmierci oceniają Cię ci którzy Cię otaczają... I każdy ocenia swoją miarą. > Dlaczego nie mieli by tego robić kosmici? Dlaczego mieliby to robić? Naprawdę nie mają w swoim życiu nic ciekawszego? No, jeśli nie mają, to niech im tam. Mnie to bez różnicy. > Jest na Ziemi wiedza o (nieuchronnej) perspektywie czegoś takiego jak Sąd Ostateczny nad każdym zmarłym cżłowiekiem. Moim zdaniem to nie bajki... Kryteria trochę ryją beret... przyznaję... OK, sąd ostateczny i co wtedy? I czy będziemy sądzeni według jakichś prawideł, czy według czyjegoś widzimisie? Jeśli według widzimisie, to dla mnie bez różnicy. Jeżeli według prawideł, to według jakich? I w jaki sposób możemy je poznać? > > Moim zdaniem idea "zmiany dla zmiany" jest równie głupia, co niebezpieczna. > > Źle się wyraziłem. Mi chodzi o zmiany w sensie postępu i dążeniu ku doskonałości w zakresie osobistym jaki społecznym. To moje uogólnienie wzięło się z tego, że na Ziemi prawie wszystko jest na odwrót niż powinno być. Jak definiujesz doskonałość? I jak "powinno być"? > > To, co wiemy, zawsze będzie tylko maleńką kroplą w bezkresnym oceanie > > naszej ignorancji. > > No widzisz... Człowiek wychodzi z ciemności słaby - jego zadanie to dotrzeć do światłości i podporządkować sobie świat, a nawet jakąś część kosmosu (tylko część - żeby nie było, że nawołuję do buntu przeciw Bogu). Faktem jest, że człowiek z Ziemi jest w znacznym stopniu ignorantem. Ważne jest jednak to by nad tym pracować. I zrozumiałe jest to, że od czegoś trzeba zacząć. Ja po prostu mówię, że siedzenie całymi dniami przed Tv to idiotyzm, ograniczanie się jedynie do sfery materialnej (budowanie domu, uprawianie ogródka/działki, robienie przetworów i gotowanie, robienie zakupów, dbanie o czystoś swoją i dzieci, sprzątanie) choć potrafi wypełnić cały dzień, to jest idiotyzmem nr 2. Bo człowiek jest przede wszystkim intelektem i tylko dla inspiracji został osadzony w świecie fizycznym w ludzkim ciele. Świat fizyczny dostarcza problemów do rozwiązania - zadaniem człowieka jest rozwiązanie tych problemów (ponoć każdy problem ma wbudowane rozwiązanie - tyle, że to rozwiązanie nie może być warunkowane) No cóż. Ja mam na to inne spojrzenie. Dla mnie Wszechświat jest Tajemnicą, której nigdy nie poznamy. Czy człowiek jest intelektem - nie wydaje mi się. Jest splotem ciała i ducha, i jeżeli zaniedbuje ciało, to również duch na tym cierpi. Wolność ludzka polega na tym, że stawiamy sobie cele, które potem próbujemy realizować. Jean Paul Sartre pisał, że tym się różni rzeczywistość od snu/urojenia, że rzeczywistość jest inna od tego, czego byśmy chcieli, i że jest zasadniczo inna, niż myślimy, że jest - dlatego podejmując różne próby, ponosimy porażki. We śnie czy w marzeniach możemy odnosić same sukcesy. Marzenia nie stawiają takiego oporu, jak rzeczywistość.
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> |
|---|---|
| Date | 2018-07-26 00:15 -0700 |
| Message-ID | <b9bac902-a1c5-412b-aad6-35f9c913b903@googlegroups.com> |
| In reply to | #31699 |
> Ma tę zaletę, > że da się go pisać i czytać w zwykłych edytorach tekstowych, > co dla mnie było wygodne, jak pisałem swój "Pamphlet against R" > i pracę magisterską, bo mogłem to robić w terminalu przez ssh > na uczelnianym serwerze. > > Terminal i ssh to moim zdaniem dość archaiczne technologie, ale > do tej pory nie znalazłem dla nich dobrej alternatywy. Z ciekawości zapytam. Skoro masz terminal i ssh, to zapewne masz też jakiś komputer. Dlaczego nie edytowałeś swojej pracy na lokalnym komputerze? Wtedy gotowe pliki mógłbyś wrzucić na serwer i ewentualnie na serwerze uruchomić unikalny program (bo nie masz go lokalnie) przetwarzający te pliki. Zaleta tego scenariusza jest taka, że edycja, która jest czynnością długotrwałą i absorbującą użytkownika, może być zoptymalizowana pod względem komfortu, natomiast przetwarzanie plików to zadanie typu batch, któro w ogóle użytkownika nie absorbuje i wtedy komfort nie jest potrzebny. Czyli: rozumiem odpalanie zadań w archaicznym terminalu na zdalnym serwerze, natomiast nie rozumiem długotrwałej pracy z komputerem w ten sposób. Przykład: nikt nie edytuje plików na build serverze. Wszyscy edytują u siebie, nawet jeśli build server jest zdalny. Więc dlaczego? > Jeżeli jednak idzie o LaTeXa, to istnieją dobre narzędzia > graficzne pozwalające na edytowanie dokumentu bez pisania > plików tekstowych. Ostatnią większą rzecz jaką zrobiłem to był LaTeX wygenerowany z czegoś graficznego (z czego mogłem wygenerować również coś innego, np. HTMLa). Bardzo sobie to chwalę i polecam. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-26 01:03 -0700 |
| Message-ID | <7e54ce47-a1e3-4301-857d-20cec24a1412@googlegroups.com> |
| In reply to | #31710 |
W dniu czwartek, 26 lipca 2018 09:15:20 UTC+2 użytkownik Maciej Sobczak napisał: > > Ma tę zaletę, > > że da się go pisać i czytać w zwykłych edytorach tekstowych, > > co dla mnie było wygodne, jak pisałem swój "Pamphlet against R" > > i pracę magisterską, bo mogłem to robić w terminalu przez ssh > > na uczelnianym serwerze. > > > > Terminal i ssh to moim zdaniem dość archaiczne technologie, ale > > do tej pory nie znalazłem dla nich dobrej alternatywy. > > Z ciekawości zapytam. Skoro masz terminal i ssh, to zapewne masz też jakiś komputer. Dlaczego nie edytowałeś swojej pracy na lokalnym komputerze? Wtedy gotowe pliki mógłbyś wrzucić na serwer i ewentualnie na serwerze uruchomić unikalny program (bo nie masz go lokalnie) przetwarzający te pliki. > Zaleta tego scenariusza jest taka, że edycja, która jest czynnością długotrwałą i absorbującą użytkownika, może być zoptymalizowana pod względem komfortu, natomiast przetwarzanie plików to zadanie typu batch, któro w ogóle użytkownika nie absorbuje i wtedy komfort nie jest potrzebny. > > Czyli: rozumiem odpalanie zadań w archaicznym terminalu na zdalnym serwerze, natomiast nie rozumiem długotrwałej pracy z komputerem w ten sposób. > > Przykład: nikt nie edytuje plików na build serverze. Wszyscy edytują u siebie, nawet jeśli build server jest zdalny. > > Więc dlaczego? O ile Twoje wnioskowanie jest poprawne, o tyle założenia są błędne. Tzn. w tej chwili owszem, mam komputer, ale w tamtym czasie mój komputer dogorywał i trochę pracowałem na sprzęcie pożyczonym od kolegi, któremu nie chciałem za bardzo ingerować w konfigurację, a trochę na uczelnianych komputerach, na których w ogóle nie można było instalować większych programów (ilość danych, jakie każdy mógł trzymać w swoim katalogu domowym, to było chyba 30 albo 50 MB, a o instalację większych programów trzeba było prosić administratora. Z tego co pamiętam, i tak się cieszyłem, że sobie tam zdołałem zbudować ekg) > > Jeżeli jednak idzie o LaTeXa, to istnieją dobre narzędzia > > graficzne pozwalające na edytowanie dokumentu bez pisania > > plików tekstowych. > > Ostatnią większą rzecz jaką zrobiłem to był LaTeX wygenerowany z czegoś graficznego (z czego mogłem wygenerować również coś innego, np. HTMLa). Bardzo sobie to chwalę i polecam. > > -- > Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-26 02:24 -0700 |
| Message-ID | <ed3cf305-f00c-49b6-853c-d3313f94fc1e@googlegroups.com> |
| In reply to | #31711 |
W dniu czwartek, 26 lipca 2018 10:03:29 UTC+2 użytkownik godek....@gmail.com napisał: > > O ile Twoje wnioskowanie jest poprawne, o tyle założenia są błędne. > Tzn. w tej chwili owszem, mam komputer, ale w tamtym czasie mój komputer > dogorywał i trochę pracowałem na sprzęcie pożyczonym od kolegi, > któremu nie chciałem za bardzo ingerować w konfigurację, a trochę > na uczelnianych komputerach, na których w ogóle nie można było > instalować większych programów (ilość danych, jakie każdy mógł > trzymać w swoim katalogu domowym, to było chyba 30 albo 50 MB, > a o instalację większych programów trzeba było prosić administratora. > Z tego co pamiętam, i tak się cieszyłem, że sobie tam zdołałem > zbudować ekg) Może jeszcze powinienem dopowiedzieć, że praca w terminalu po SSH nie jest dla mnie szczególnie uciążliwa, bo i tak na co dzień pracuję w terminalu, co jednak wynika stąd, że do tej pory nie poznałem żadnych narzędzi, które by były lepsze od tych terminalowych. Gdyby jednak ktoś znał coś lepszego, to z chęcią bym się z tym zapoznał. Czasem zastanawiam się nad przesiąściem na graficznego Emacsa, ale właściwie nie wiem, jakie miałoby to dawać korzyści.
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> |
|---|---|
| Date | 2018-07-26 09:40 -0700 |
| Message-ID | <f8020b1d-4f44-4ace-9e67-d72a9ab59684@googlegroups.com> |
| In reply to | #31712 |
> Może jeszcze powinienem dopowiedzieć, że praca w terminalu po SSH > nie jest dla mnie szczególnie uciążliwa, bo i tak na co dzień pracuję > w terminalu, co jednak wynika stąd, że do tej pory nie poznałem > żadnych narzędzi, które by były lepsze od tych terminalowych. > Gdyby jednak ktoś znał coś lepszego, to z chęcią bym się z tym > zapoznał. To zależy, do czego. Narzędzia do obróbki obrazów albo dźwięku generalnie lepiej mieć w GUI, niż w terminalu. Ogólnie, tam gdzie pojawia się hasło "wizualizacja" (czegokolwiek), automatycznie wypadasz z terminala. Terminal pozostaje w miarę akceptowalny tylko wtedy, gdy produkujemy treść w ASCII (np. kod w jakimś tradycyjnym języku). Ale nie wszystko, co produkujemy, to ASCII. > Czasem zastanawiam się nad przesiąściem na graficznego Emacsa, > ale właściwie nie wiem, jakie miałoby to dawać korzyści. Żadne. To taki mój prywatny wniosek, po rozłącznych okresach korzystania z obu. Natomiast klepanie kodu w ASCII nie jest jedyna czynnością, jaką można robić na komputerze i w szczególności, jeśli wrócimy tematycznie do tworzenia dokumentacji, możliwość pomieszania treści o różnych formatach jest bardzo korzystna. Jeśli chcę mieć w jednym dokumencie tekst (opisowy), kod, wykres, graf albo chociaż tabelkę, to nie korzystam z narzędzi wyłącznie tekstowych (w szczególności terminalowych), bo jest to marnowanie potencjału, jaki daje komputer. I konsekwentnie przestałem się dziwić ludziom, którzy piszą dokumentację w Wordzie, chociaż nadal jest to poważne marnowanie dostępnego potencjału. Moim obecnym narzędziem do pisania dokumentacji jest Mathematica, w której tzw. notebook (czyli ichniejszy format dokumentu) nie dość, że pozwala mieszać treści w różnych formatach, to jest żywym bytem, programowalnym i wykonywalnym. Generuję z tego LaTeXa (a z niego PDFy) i HTMLa i na razie nie widzę konkurencji. Polecam. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | godek.maciek@gmail.com |
|---|---|
| Date | 2018-07-27 02:14 -0700 |
| Message-ID | <b2f7b140-4590-47b6-a86d-d9a8f9f5400f@googlegroups.com> |
| In reply to | #31713 |
W dniu czwartek, 26 lipca 2018 18:40:27 UTC+2 użytkownik Maciej Sobczak napisał: > > Może jeszcze powinienem dopowiedzieć, że praca w terminalu po SSH > > nie jest dla mnie szczególnie uciążliwa, bo i tak na co dzień pracuję > > w terminalu, co jednak wynika stąd, że do tej pory nie poznałem > > żadnych narzędzi, które by były lepsze od tych terminalowych. > > Gdyby jednak ktoś znał coś lepszego, to z chęcią bym się z tym > > zapoznał. > > To zależy, do czego. Narzędzia do obróbki obrazów albo dźwięku generalnie lepiej mieć w GUI, niż w terminalu. Ogólnie, tam gdzie pojawia się hasło "wizualizacja" (czegokolwiek), automatycznie wypadasz z terminala. Terminal pozostaje w miarę akceptowalny tylko wtedy, gdy produkujemy treść w ASCII (np. kod w jakimś tradycyjnym języku). Ale nie wszystko, co produkujemy, to ASCII. To jest przykre. Tzn. nie to, że produkujemy coś więcej, niż pliki tekstowe, tylko poziom programowalności większości narzędzi opartych o interfejsy graficzne. Gary Bernhardt tutaj prezentował dość interesującą koncepcję: https://www.destroyallsoftware.com/talks/a-whole-new-world Również w latach 80. i 90. było kilka ciekawych pomysłów, takich jak HyperCard od Apple czy "wyklikiwanie makr" w VisualBasicu (O ile sam język nie bardzo mi się podoba, o tyle np. połączenie Excela i VB wydaje się bardzo potężnym środowiskiem programistycznym) > > Czasem zastanawiam się nad przesiąściem na graficznego Emacsa, > > ale właściwie nie wiem, jakie miałoby to dawać korzyści. > > Żadne. To taki mój prywatny wniosek, po rozłącznych okresach korzystania z obu. > Natomiast klepanie kodu w ASCII nie jest jedyna czynnością, jaką można robić na komputerze i w szczególności, jeśli wrócimy tematycznie do tworzenia dokumentacji, możliwość pomieszania treści o różnych formatach jest bardzo korzystna. Jeśli chcę mieć w jednym dokumencie tekst (opisowy), kod, wykres, graf albo chociaż tabelkę, to nie korzystam z narzędzi wyłącznie tekstowych (w szczególności terminalowych), bo jest to marnowanie potencjału, jaki daje komputer. I konsekwentnie przestałem się dziwić ludziom, którzy piszą dokumentację w Wordzie, chociaż nadal jest to poważne marnowanie dostępnego potencjału. > Moim obecnym narzędziem do pisania dokumentacji jest Mathematica, w której tzw. notebook (czyli ichniejszy format dokumentu) nie dość, że pozwala mieszać treści w różnych formatach, to jest żywym bytem, programowalnym i wykonywalnym. Generuję z tego LaTeXa (a z niego PDFy) i HTMLa i na razie nie widzę konkurencji. Polecam. No mnie się te Mathematikowe zeszyty też całkiem podobają. Pamiętam też że swego czasu dobre wrażenie robiła na mnie aplikacja MathCAD, z której korzystał jeden z wykładowców. Jest też Jupyter w nieco podobnym duchu (i fajne jest to, że ma "natywne" wsparcie na GitHubie). Bardzo mi się też podoba środowisko https://www.maria.cloud/, szerzej opisane tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=CUBHrS4ZzO4
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Roman Tyczka <noemail@because.no> |
|---|---|
| Date | 2018-07-27 11:35 +0200 |
| Message-ID | <hnsi5s8e0c3y$.dlg@tyczka.com> |
| In reply to | #31716 |
On Fri, 27 Jul 2018 02:14:19 -0700 (PDT), godek.maciek@gmail.com wrote: >>> Może jeszcze powinienem dopowiedzieć, że praca w terminalu po SSH >>> nie jest dla mnie szczególnie uciążliwa, bo i tak na co dzień pracuję >>> w terminalu, co jednak wynika stąd, że do tej pory nie poznałem >>> żadnych narzędzi, które by były lepsze od tych terminalowych. >>> Gdyby jednak ktoś znał coś lepszego, to z chęcią bym się z tym >>> zapoznał. >> >> To zależy, do czego. Narzędzia do obróbki obrazów albo dźwięku generalnie lepiej mieć w GUI, niż w terminalu. Ogólnie, tam gdzie pojawia się hasło "wizualizacja" (czegokolwiek), automatycznie wypadasz z terminala. Terminal pozostaje w miarę akceptowalny tylko wtedy, gdy produkujemy treść w ASCII (np. kod w jakimś tradycyjnym języku). Ale nie wszystko, co produkujemy, to ASCII. > > To jest przykre. Tzn. nie to, że produkujemy coś więcej, niż pliki > tekstowe, tylko poziom programowalności większości narzędzi opartych > o interfejsy graficzne. https://www.helpndoc.com/ https://www.helpndoc.com/step-by-step-guides/how-use-script-editor -- pozdrawiam Roman Tyczka
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | slawek <x.y@org.org> |
|---|---|
| Date | 2018-07-27 20:36 +0200 |
| Message-ID | <pjfomm$4m0$3@news.icm.edu.pl> |
| In reply to | #31716 |
> No mnie się te Mathematikowe zeszyty też całkiem podobają. Pamiętam Mathematica nie jest FOSS. Narobisz się, o po paru latach możesz stracić dostęp do tego co zrobiłeś. Zerowy sens dać notebooka Mathematicy komuś kto nie ma Mathematicy. Vendor lock na maksa. A generowanie HTML nie działa zbyt dobrze (m.i. PL literki). > też że swego czasu dobre wrażenie robiła na mnie aplikacja MathCAD, Wyjątkowy syf, ale używa się bardzo przyjemnie. Jest wersja free (poszukaj Mathcad Prime, po miesiącu wersja demo przechodzi na free z ograniczoną mocno funkcjonalnością), ale pełna komercyna wersja jest za droga. Do tego kiepsko robi wykresy. Da się z tym pracować jako kalkulatorkiem, do publish ready za cienkie. ----Android NewsGroup Reader---- http://usenet.sinaapp.com/
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> |
|---|---|
| Date | 2018-07-27 12:26 -0700 |
| Message-ID | <8d15ea76-4dbd-4089-81ae-1ee297f588c4@googlegroups.com> |
| In reply to | #31721 |
> Mathematica nie jest FOSS. Windows też nie jest. > Narobisz się, o po paru latach możesz > stracić dostęp do tego co zrobiłeś. O, co za zbieg okoliczności. Właśnie parę tygodni temu minęło 30 lat od wprowadzenia tego na rynek. W ramach pokazówki odnaleźli gdzieś wersję 1.0 na dyskietkach, jakiegoś starego Macintosha i jakiś stary notebook z fajnymi wykresami i odpalili go zarówno na tej wersji 1.0 sprzed 30 lat jak i najnowszej 11.3 z tego roku: http://blog.stephenwolfram.com/data/uploads/2018/06/Wolfram-Language-on-early-Mac.png Cały post tutaj: http://blog.wolfram.com/2018/06/21/weve-come-a-long-way-in-30-years-but-you-havent-seen-anything-yet/ Pokazówka było o tyle fajna, że w tej branży taka trwałość formatu to faktycznie rzadkie zjawisko - zarówno w oprogramowaniu komercyjnym jak i FOSS. Mnie to przekonuje. Jeśli poprzednie 30 lat ma być jakimś zwiastunem następnych 30, to uważam, że to bezpieczny wybór. > Zerowy sens dać notebooka > Mathematicy komuś kto nie ma Mathematicy. Dlatego dajesz mu CDF: http://www.wolfram.com/cdf/ Albo po prostu generujesz PDFa. > Vendor lock na maksa. Z PDFem? Nie miałem problemu wysyłając ludziom PDFa zrobionego w ten sposób. > A > generowanie HTML nie działa zbyt dobrze U mnie działa. Ale generator napisałem sam. Niewielka inwestycja a warto było, bo kontrolę nad wynikiem mam pełną, przykłady tutaj: http://www.inspirel.com/fmt/book/Synthesis.html http://www.inspirel.com/fmt/book/ControlFlow.html Na tych stronach jest tekst, kod, grafy, wykres i tabelki. Przejście .nb->.html było całkowicie automatyczne. I jeśli to widzisz, to vendor lock-in raczej nie jest problemem. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | slawek <x.y@org.org> |
|---|---|
| Date | 2018-07-27 22:16 +0200 |
| Message-ID | <pjfujj$j1l$1@news.icm.edu.pl> |
| In reply to | #31724 |
Nie zrozumiałeś. Po prostu może ci się nie opłacać kupowanie co roku licencji na Mathematicę TYLKO PO TO ABY AKTUALIZOWAĆ DOKUMENTACJĘ DO JAKEGOŚ PROGRAMU. Licencja komercyjna to parę tysięcy funtów, pomnóż to przez liczbę użytkowników (pracowników którzy będą zajmować się dokumentacją). Przez 30 lat trochę będzie to ciebie kosztować. Choć równie pięknie będzie to w HTML+CSS+Mathjax. Albo w Lateksie. Mathematica jest do zupełnie czegoś innego: to CAS i to znacznie lepszy niż cokolwiek innego. Choć zdarzyło mi się znaleźć w nim nietrywialne błędy, np. niemożliwość wymuszenia obliczeń na wyłącznie zmiennych rzeczywistych, a nie zespolonych (odpowiednia biblioteka miała błędy co do fundamentalnych założeń, zdarza się). Jednak jako edytor tekstu jest zwyczajnie zbyt nieporęczna. To jak proba orki limuzyną - da się - ale po co?! ----Android NewsGroup Reader---- http://usenet.sinaapp.com/
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> |
|---|---|
| Date | 2018-07-28 03:44 -0700 |
| Message-ID | <857af455-4096-41ee-b757-c0312ba90e3a@googlegroups.com> |
| In reply to | #31727 |
> Nie zrozumiałeś. > > Po prostu może ci się nie opłacać kupowanie co roku licencji na > Mathematicę TYLKO PO TO ABY AKTUALIZOWAĆ DOKUMENTACJĘ DO JAKEGOŚ > PROGRAMU. A po co miałbym co roku kupować licencję? Ta licencja przez rok daje tylko support, sam program działa dalej. W szczególności, *darmowa* Mathematica, którą od paru lat mam na RaspberryPi, cały czas ma się dobrze i wcale nie chce przestać działać. > Licencja komercyjna to parę tysięcy funtów, pomnóż to > przez liczbę użytkowników (pracowników którzy będą zajmować się > dokumentacją). Przez 30 lat trochę będzie to ciebie > kosztować. No więc nie, patrz wyżej. A ponieważ pisanie dokumentacji to tylko epsilonowa część potencjalnych zastosowań takiego pakietu, to koszt licencji rozkłada się i amortyzuje inaczej. > Choć równie pięknie będzie to w HTML+CSS+Mathjax. Albo w Lateksie. Być może. Ale wolę minimalizować liczbę używanych narzędzi. > Mathematica jest do zupełnie czegoś innego Otóż główną cechą tego pakietu jest to, że nie da się odgórnie zdefiniować ani tym bardziej ograniczyć jego zakresu zastosowań. > Jednak jako edytor tekstu jest zwyczajnie zbyt nieporęczna. To jak > proba orki limuzyną - da się - ale po co?! Otóż moje własne doświadczenie mówi mi coś dokładnie odwrotnego. Jak na razie i *w zakresie, który jest mi potrzebny*, jest to najbardziej efektywne narzędzie, któro do tej pory znalazłem. Oczywiście, do edycji plików ASCII (w szczególności kodu) używam tradycyjnego edytora, ale temat dokumentacji z satysfakcją przeniosłem do plików *.nb. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | slawek <x.y@org.org> |
|---|---|
| Date | 2018-07-28 18:33 +0200 |
| Message-ID | <pji5sp$87o$1@news.icm.edu.pl> |
| In reply to | #31730 |
Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> Wrote in message: > > Nie zrozumiałeś. >> >> Po prostu może ci się nie opłacać kupowanie co roku licencji na >> Mathematicę TYLKO PO TO ABY AKTUALIZOWAĆ DOKUMENTACJĘ DO JAKEGOŚ >> PROGRAMU. > > A po co miałbym co roku kupować licencję? Ta licencja przez rok daje tylko support, sam program działa dalej. Bo co roku pojawia się nowa wersja? > W szczególności, *darmowa* Mathematica, którą od paru lat mam na RaspberryPi, cały czas ma się dobrze i wcale nie chce przestać działać. A tu piszą że ponad 6000 funtów kosztuje: https://www.wolfram.com/ mathematica/pricing/industry-individuals.php Nota bene Rasberry Pi nie ma sprzętowych FP. > No więc nie, patrz wyżej. Pewności nie masz: w każdej chwili może być np. monetaryzacja licencji na dla Pi. Nawet jak będziesz miał jakieś dożywotnie, to i tak może być różnie. Np. zamkniesz sobie rozwój liczby stanowisk. > A ponieważ pisanie dokumentacji to tylko epsilonowa część potencjalnych zastosowań takiego pakietu, to koszt licencji rozkłada się i amortyzuje inaczej. Oczywiście że na złość możesz nie używać Libre Office i wszystko pisać w edytorku Mathematicy. Tyle że to jak wbijanie gwoździa mikroskopem - da się - ale większość ludzi tego nie robi. > >> Choć równie pięknie będzie to w HTML+CSS+Mathjax. Albo w Lateksie. > > Być może. Ale wolę minimalizować liczbę używanych narzędzi. A czy jest mniejszy zestaw niż sama goła przeglądarka WWW ?! Której i tak musisz uzywać, choćby do zarejestrowania się z licencją u Wolframa... > Otóż główną cechą tego pakietu jest to, że nie da się odgórnie zdefiniować ani tym bardziej ograniczyć jego zakresu zastosowań. Da się. W szczególności: Mathematica jest słaba w obliczeniach numerycznych (prędkość działania, precyzja), robi rysunki nie zawsze tak jak chce użytkownik (kwestie estetyczne), notebooki potrafią się koszmarnie zawieszać na co ambitniejszych problemach. Matemathica jest dobra tylko do CAS. ----Android NewsGroup Reader---- http://usenet.sinaapp.com/
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
| From | Maciej Sobczak <see.my.homepage@gmail.com> |
|---|---|
| Date | 2018-07-28 15:10 -0700 |
| Message-ID | <e881c2a1-aeee-464c-9c14-adf6640f148a@googlegroups.com> |
| In reply to | #31731 |
> Bo co roku pojawia się nowa wersja? I po co mi ona? > > W szczególności, *darmowa* Mathematica, którą od paru lat mam na RaspberryPi, cały czas ma się dobrze i wcale nie chce przestać działać. > > A tu piszą że ponad 6000 funtów kosztuje: https://www.wolfram.com/ > mathematica/pricing/industry-individuals.php Nopaczpan, a tu piszą, że jest darmowa: http://www.wolfram.com/raspberry-pi/ > Nota bene Rasberry Pi nie ma sprzętowych FP. Nie przeszkadza to w pisaniu dokumentacji. > Pewności nie masz: w każdej chwili może być np. monetaryzacja > licencji na dla Pi. Nawet jak będziesz miał jakieś dożywotnie, to > i tak może być różnie. Np. zamkniesz sobie rozwój liczby > stanowisk. Dokładnie taki sam argument można napisać na temat każdego innego rozwiązania. Tak, jest to potencjalny problem, nie, nie oceniam tego jako showstoper. > Oczywiście że na złość możesz nie używać Libre Office i wszystko > pisać w edytorku Mathematicy. Tyle że to jak wbijanie gwoździa > mikroskopem - da się - ale większość ludzi tego nie > robi. Decyzje techniczne staram się podejmować samodzielnie. > A czy jest mniejszy zestaw niż sama goła przeglądarka WWW ?! > Której i tak musisz uzywać, choćby do zarejestrowania się z > licencją u Wolframa... Po pierwsze, samą przeglądarką trudno napisać dobrą dokumentację, więc przydałoby się coś jeszcze. Po drugie, licencji na RPi nie trzeba rejestrować. > Matemathica jest dobra tylko do CAS. Nie podzielam tego poglądu. -- Maciej Sobczak * http://www.inspirel.com
[toc] | [prev] | [next] | [standalone]
Page 1 of 3 [1] 2 3 Next page →
Back to top | Article view | pl.comp.programming
csiph-web